Wraz z końcem ciepłego, całkiem przyjemnego maja, przychodzi czas na kolejny, kalendarzowy miesiąc. Zgodnie z aktualnymi prognozami, czerwiec ma być wyjątkowo upalny - przewiduje się temperatury powyżej 30 stopni - oraz deszczowy. Na mieszkańców czeka ponadto cały tydzień dość gwałtownych burz. Połączenie niekoniecznie najlepsze, jak i niekoniecznie mile widziane. Tak to już niestety bywa o tej porze roku i trzeba jakoś przeżyć tych 30 dni. Na szczęście tutaj, w południowej części stanu Alabama, ludzie już dawno temu zdążyli przyzwyczaić się do takich warunków pogodowych. [więcej]

07.07Nowe ogłoszenie od administracji.

30.06Weź udział w Pokazie Talentów, uczcij należycie Dzień Czekolady oraz spróbuj wygrać konkurs jedzenia hot dogów na czas!

30.06Zaktualizowano ranking fabularny, pojawiło się nowe tło fabularne oraz zadania od Mistrza Gry.

19.06Rozpoczął się właśnie kolejny event. Zainteresowanych powitaniem lata zapraszamy tutaj.

14.06Administracja forum opublikowała wyniki oraz nagrodziła zwycięzców plebiscytu South Stars.

Iris Williams

Violence, naked force, has settled more issues in history than has any other factor

28 y/o174 cm Bay Street
Awatar użytkownika

kurka domowa

I am happy with Charlie

and my kids love her

w south haven od
Zawsze
Post post by Iris Williams (20 czerwca 2020, 13:21)
#15 dzieciaczki

Od rana planowała podróż do rodziców. Chciała spędzić trochę czasu z mamą, ponieważ co by nie mówić, siedzenie z dziećmi to naprawdę wielki wysiłek. Poza tym zaczęły razem z Charlie remont i lepiej było, aby maluchy nie siedziały w oparach tych wszystkich farb. Jak na razie to przesiadywali w ogródku i trochę pomagali. Nawet Lincoln, który ostatnio naprawdę dawał w kość. Zupełnie jakby Iris wyrządziła mu jakąś krzywdę, a on się mścił. Nie miała pojęcia skąd to zachowanie, a kiedy starała się z nim porozmawiać chłopiec albo uciekał, albo ją ignorował. Było to dla niej niezwykle przykre, bo nie wiedziała co robi źle. Humor jej trochę podupadł co nawet zauważyła Scott, widząc iż w nocy na policzkach blondynki pojawiają się łzy. Rozmawiały na ten temat, ale chyba nikt nie potrafił dotrzeć do tego diabła.
- Link proszę załóż buty. Jedziemy do dziadków, Charlie też potrzebuje odpoczynku, poza tym będzie malować salon. – nie chciała jej z tym zostawiać samej, ale wiedziała, że jeśli jedno z dzieci zostanie, to nigdy się za to nie weźmie, bawiąc maluchy.
- Nie! Zostaje z ciocią.
- Link proszę.
- Nie! – wrzasnął obrażony, po czym tupnął nogą i poszedł z zupełnie innym kierunku. Williams westchnęła. Już nie miałą do niego siły.
- Nie będzie Ci przeszkadzał jeśli zostanie? Nie chce się kłócić… nie mam na to siły. – wiedziała, że zostawienie chłopaka z Charlie będzie dużo lepszym pomysłem niż ciągnięcie go do dziadków, gdzie będzie co chwila podważał jej zdanie. Zmęczenie jego zachowaniem było naturalną koleją rzeczy. Jednak przyczyna takich odpałów była nadal nieznana, co dobijało Iris raz za razem. – Będę wieczorem. Poradzisz sobie? A może lepiej zostać? – już sama nie wiedziała, jednak pani mechanik wykopała kobietę z domu, ponieważ im dłużej blondynka tam stała, tym bardziej nie chciała jechać.
Link zaczął sobie skakać po kanapie. Co z tego że była zafoliowana, przed farbą aby się nie ubrudziła. On już chyba zapomniał jak złamał sobie rękę.

@Charlie Scott
Multikonta: Ben / Emily / Rey / Scott / Ash / Tony / Nico
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Charlie Scott

SWEET HOME ALABAMA, WHERE THE SKIES ARE SO BLUE

32 y/o174 cm Camelia Street
Awatar użytkownika

rządzi się w warsztacie

Iris and three munchkins

I want to be next to you for the rest of my life

w south haven od
wróciła po 13 latach
Post post by Charlie Scott (21 czerwca 2020, 00:12)
Wróciła ze szpitala i zamiast w pełni odpoczywać namówiła Iris by zaczęły remont. Zamierzały odnowić wszystko, więc wypadałoby zacząć wcześniej niż czekać do usranej śmierci. Poza tym trzeba było wreszcie wynieść się z tego małego mieszkanka, bo siedzieli tam w piątkę, a przy dwójce szalonych dzieciaków tak małe mieszkanie na dłuższą metę nie było dla nich. Zdecydowanie za mało miejsca mieli i często dokuczali niemożliwie. Niestety Charlie nie była w stu procentach na siłach by bawić się z nimi, więc dokazywali jeszcze bardziej niż normalnie.
Charlie miała spędzić cały dzień sama i skupić się na malowaniu niż zwracaniu uwagę na dwa demony. Na szczęście Riley była jeszcze za mała na psoty i krótkowłosa nie musiała za nią ganiać albo sprzątać po niej.
Zniosła z samochodu farby, które wczoraj zakupiła słysząc kłótnię Iris z Linkiem. Szczerze powiedziawszy to dzieciak podnosił Charlie skutecznie ciśnienie, a to sprawiało, że bóle głowy były nie do zniesienia. Jednak nie mówiła o tym Iris coby się o nią nie martwiła i jedynie brała większą ilość prochów by przeżyć dzień.
-Nie będzie. Znajdę mu zajęcie - uśmiechnęła się lekko łapiąc Tię w locie, bo przybiegła się pożegnać. Cmoknęła małą w policzek i puściła wolno. Wiedziała, że Iris nie radziła sobie z chłopcem. Zresztą obie nie potrafiły do ogarnąć i nie miały pojęcia dlaczego nagle zaczął się tak buntować.
-Poradzę sobie. Idź spędź trochę czasu z mamą i zrelaksuj się. Potrzebujesz tego i obie o tym wiemy - stwierdziła by zaraz pocałować ją lekko i praktycznie wypchnąć z domu. Tia już grzecznie siedziała w samochodzie z siostrą. Zamknęła drzwi za nimi i westchnęła ciężko.
-Link zabierasz się ze mną do pracy - rzuciła do skaczącego chłopca, który odpyskował krótkim nie. -Gówno mnie obchodzi czy ty chcesz pomagać czy nie. Mogłeś jechać do dziadków i bawić się. Wolałeś zostać, więc będziesz pomagał. - w sumie jej to było obojętne co będzie robił, ale jego pyskówki strasznie ją męczyły, więc zamierzała z nim pogadać.
-Nie będę. Będę robił co będę chciał - stwierdził zeskakując z kanapy na podłogę niczym Spiderman. Byli ze sobą pięć minut a już skutecznie podnosił Charlie ciśnienie. Nie chciała na niego wrzeszczeć ani pokazywać, że ma nad nim władzę niczym ojciec.
-Lincoln! - warknęła co zwróciło jego uwagę -Co w Ciebie wstąpiło chłopie?! - zacisnęła zęby i chwyciła go w pasie by zaraz posadzić na kanapie. -Teraz siedzisz, bo rozmawiamy jak dorośli. Dlaczego dokuczasz mi i przede wszystkim mamie co? Co chcesz tym osiągnąć - spytała już nawet nie podnosząc głosu. Musiała się hamować z byciem zdenerwowaną.

@Iris Williams
Obrazek
Multikonta: Danielle, CJ
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Iris Williams

Violence, naked force, has settled more issues in history than has any other factor

28 y/o174 cm Bay Street
Awatar użytkownika

kurka domowa

I am happy with Charlie

and my kids love her

w south haven od
Zawsze
Post post by Iris Williams (21 czerwca 2020, 00:47)
Starała się, naprawdę starała się zrozumieć co kieruje Linkiem, ale on za każdym razem odpychał ją od siebie niemiłymi słowami. Iris najbardziej się bała, że mały po prostu zaczyna przyjmować zachowania po ojcu. Bardzo tego nie chciała, bo im będzie starszy tym gorzej. Musiał się wykazywać szacunkiem do kobiet. Tego uczyła go mama od małego i oczekiwała że taki właśnie będzie. Jednak... na razie przechodził okres buntu, który tak naprawdę nie powinien mieć teraz miejsca.
W końcu zebrała się w sobie aby wyjść, nawet jeśli bardzo chciała zabrać Lincolna ze sobą. Babcia i dziadek się za nim stęsknili, ale jak widać on miał to gdzieś. Nie miała pojęcia jak do niego dotrzeć. Może Charlie się uda?
Widać, że Linki nie chciał współpracować z ciocią. Po prostu skakał na kanapie bawiąc się jak najlepiej, dopóki nie usłyszał, że musiał coś zrobić. Wtedy jedyną opcją było krótkie acz treściwe "nie" na które źle zareagowała Scott. Wykonał skok stulecia i chciał zrobić jeszcze później spront do swojego pokoju, ale... został zatrzymany przez ciocię i wcale a wcale mu się to nie podobało. Niechętnie posadził swoje cztery litery na kanapie i spojrzał na kobietę. Skrzyżował ręce na klatce piersiowej i... nie chciał odowiedzieć.
- Ja jestem dorosły i nie musze z nikim rozmawiać. - odwrócił ostentacyjnie głowę w bok zamykając przy tym oczy. Najwyższy poziom obrażenia się. - Nie dokuczam! Bawię się a mama mi przerywa i każe mi robić głupie rzeczy! Na przykład sprzątać! Nie lubię sprzątać. - nie krzyczał ale miał uniesiony ton głosu. Nie chciał rozmawiać na ten temat. - I... i... i... - zapowietrzył się, ale ostatecznie nic nie powiedział. Coś go gryzło, ale nie mógł się wysłowić. - Nie zrozumiesz Ciocia! - spojrzał na swoje skarpety i zaraz je zdjął. - Jest za gorąco na skarpety! - było tu tak brudno, że musieli w nich chodzić, ale nikt nie mógł go do tego zmusić! Mama też! - KOCHACIE TYLKO RILEY! - wykrzyczał. Chyba pękł a z tym pęknieciem poszło wiekie wkurzenie jakie pojawiło się na twarzy chłopczyka.

@Charlie Scott
Multikonta: Ben / Emily / Rey / Scott / Ash / Tony / Nico
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Charlie Scott

SWEET HOME ALABAMA, WHERE THE SKIES ARE SO BLUE

32 y/o174 cm Camelia Street
Awatar użytkownika

rządzi się w warsztacie

Iris and three munchkins

I want to be next to you for the rest of my life

w south haven od
wróciła po 13 latach
Post post by Charlie Scott (21 czerwca 2020, 19:25)
Był czterolatkiem, który lubił mieć własne zdanie. Nic dziwnego, że się buntował i stawiał. Jasne, obie tego nie chciały, ale taka była kolej rzeczy. Nie żeby Charlie wiedziała jak się wychowuje dzieci, ale doskonale pamiętała jakim wrzodem na tyłku była jako dzieciak. Może nie czterolatka, ale swoje za uszami miała. Zresztą Iris o tym wiedziała.
Lincoln jeszcze będzie żałował tego iż nie pojechał do dziadków szaleć. Charlie zamierzała go trochę zagonić do roboty. Małe wykorzystywanie nieletnich? Czemu nie! O ile to było wciąż dla niego zabawą to mógł pomagać ile wlezie. Chociaż ostatnio wolał robić swoje i dokuczać. Niby dlaczego od kilku dni nie widział na oczy swojej hulajnogi, o którą zrobił Charlie wielką kłótnię.
Charlie była zła i zirytowana na maksa na Lincolna i gdyby nie mały głosik w główce to pewnie wydarłaby na niego japę. Jednak powstrzymywała się.
-Dokuczasz i przestań się ze mną sprzeczać. - zmarszczyła brwi. Młody w tym momencie wszystko wiedział najlepiej na świecie. Czasami krótkowłosa była zła na siebie, że często w rozmowach traktowała go jako równego sobie, bo teraz skutecznie pokazywał rogi.
Uśmiechnęła się lekko widząc bunt skarpetkowy. To było na swój sposób zabawne i gdyby sytuacja nie była poważna to by się roześmiała. Teraz pewnie wkurzyłaby go tym jeszcze bardziej. Jednak kolejne słowa wręcz wbiły ją w siedzenie.
-Żartujesz? - spytała cicho widząc wciąż zaciętą minę młodego, który w tym momencie miał praktycznie łzy w oczach. -Nie kochamy tylko Riley. Skąd Ci to przyszło do głowy chłopie? - spytała mierzwiąc dzieciakowi włosy. Zdecydowanie trzeba się z nim wybrać do fryzjera.
-Bo widzę. Nie bawicie się z nami - pociągnął nosem wpatrując się w swoje gołe stopy. -Wiecznie tylko Riley i Riley. Na plac zabaw nie idziemy, bo ona jest marudna. - mruknął jeszcze. Charlie w tym momencie serce rozbiło się na milion kawałków. Nigdy w życiu nie podejrzewałaby, że w ten sposób młody to wszystko widział. Jasne Riley zajmowała większość ich czasu i fakt dla krótkowłosej miała specjalne miejsce w serduchu, bo już oficjalnie była jej córką i może faktycznie przez to mniej czasu poświęcała Linkowi i Tii.
-Riley jest malutka. Jedyne co w jej życiu jest ważne to kupa, jedzenie i spanie. No i wydzieranie się w niebogłosy i budzenie nas po nocach - mały na to ostatnie zachichotał krótko. Pani mechanik ruszyła się z miejsca i kucnęła przed nim by mógł jej spojrzeć w oczy -Słuchaj Link. Spójrz mi w oczy proszę. - gdy maluch to zrobił Charlie uśmiechnęła się lekko -Ja i mama kochamy Ciebie, Tię i Riley tak samo. Ty i Tia możecie się bawić sami, a Riley wymaga dużej uwagi. Nie umie powiedzieć co ją boli i cokolwiek innego. Jednak jeśli naprawdę czujesz, że nie poświęcamy Ci uwagi to trzeba było powiedzieć od razu. Obiecuję, że jak tylko uporamy się z remontem to pojedziemy we dwójkę na cały dzień do Mobile na ściankę wspinaczkową. To będzie coś naszego okej? - naprawdę nie chciała by się młody poczuł gorszy od siostry i zamierzała to teraz nadrobić. -A ciociu... zamieszkasz z nami? - tego pytania się nie spodziewała ze strony czterolatka. Uśmiechnęła się szeroko i skinęła głową -Jeśli nie będzie to przeszkadzać Tobie i Tii to jasne. A teraz pomożesz mi trochę? Zrobimy mamie niespodziankę i skończymy dzisiaj salon co Ty na to?

@Iris Williams
Obrazek
Multikonta: Danielle, CJ
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Iris Williams

Violence, naked force, has settled more issues in history than has any other factor

28 y/o174 cm Bay Street
Awatar użytkownika

kurka domowa

I am happy with Charlie

and my kids love her

w south haven od
Zawsze
Post post by Iris Williams (24 czerwca 2020, 13:12)
Oczywiste było, że Link dokuczał, ale on to widział ze swojej perspektywy zupełnie inaczej. Według niego to mama była zła, bo kazała mu sprzątać, nawet nie zważając na fakt, że Riley tego nie musi. Wiedział, że jest mała, ale przecież to jest nie fair. On coś musiał a ta mała wredotka nie! Miała tyle uwagi, że nikt nie mógł mamy i cioci od niej oderwać. Chłopiec po prostu czuł się zagrożony przez siostrę i osamotniony. Dobra, miał Tię, ale to nie to samo co Charlie czy mama. Mógł się z nią bawić, ale szalenie na deskorolce bylo domeną jego i pani mechanik. Nikogo innego.
Może i faktycznie robił raban o nic, ale dla niego było ważne aby mieć uwagę mamy i cioci. Sam był coraz większy i potrzebował więcej zrozumienia, w końcu zaraz będzie miał piąte urodziny, kawał z niego chłopa!
Na początku nie chciał się złamać, ale... on długo nie potrafił wytrzymać z takimi rzeczami. Kiedyś, prędzej czy później i tak by nakrzyczał na obie dorosłe, a mogło aię to skończyć dużo gorzej niż teraz. Poprawił się na miejscu i spojrzał na Scott. Wysłuchał jej bez przerywania a na sam koniec pokiwał głową. Chciał mieć coś co mógłby robić z Charlie i Riley nie byłaby najważniejsza. Zadał kolejne pytanie, na które chciał znać odpowiedź. Przyzwyczaił się do cioci i nie wyobrażał sobie aby mieszkała gdzies indziej.
- Chce żebyś z nami mieszkała. Mama będzie szczęśliwa! - bo widział jak się cieszy kiedy Scott jest obok. A poza tym! Dawały sobie buziaki i przytulasy! Kochają się! - Tak! - zgodził się po czym zeskoczył z kanapy, spoglądając na niepomalowane do końca ściany. - Malujemy? - wziął pędzel i zamoczył go w farbie, gdzie.... wpadł mu do srodka cały. - UPS? - spojrzał na ciocię i podrapał się po głowie. - Ciocia, pędzel został okrętem podfarbowym! - chciał go wyciągnął więc zamoczył ręce w farbie, a kiedy go triumfalnie wyjął pomachał nim i poplamił panią mechanik. - UPS. - uśmiechnął się niewinnie. Chyba to nie miało tak wyglądać. Był już cały brudny w farbie, bo i stopy też były pomarańczowe. Podbiegł do ściany i zaczął ją malować pędzlem. - Tak dobrze? - podpytał, sprawdzając czy ciocia robi to samo przy ścianie obok.

@Charlie Scott
Multikonta: Ben / Emily / Rey / Scott / Ash / Tony / Nico
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Charlie Scott

SWEET HOME ALABAMA, WHERE THE SKIES ARE SO BLUE

32 y/o174 cm Camelia Street
Awatar użytkownika

rządzi się w warsztacie

Iris and three munchkins

I want to be next to you for the rest of my life

w south haven od
wróciła po 13 latach
Post post by Charlie Scott (28 czerwca 2020, 10:35)
Tak naprawdę Charlie go całkowicie rozumiała. Ian zawsze był pupilkiem ojca, a śmierć matki pogłębiła to jeszcze bardziej i Charlie chcąc zwrócić jego uwagę na siebie też rozrabiała. Oczywiście u niej do sprowadzało się do bijatyk, imprez do rana i palenia. Dopiero później sobie uświadomiła, że i tak to nic nie zmieni i pogodziła się do bycia tą gorszą w rodzinie. Jednak nie chciała by Link czuł się podobnie przez resztę życia. Obie traktowały dzieciaki równo tak naprawdę, a Riley po protu potrzebowała więcej uwagi dopóki nie podrośnie. Będzie musiała poświęcić najstarszemu z rodzeństwa trochę więcej czasu, bo naprawdę nie chciała by się czuł pokrzywdzony. Teraz akurat mieli okazję popisać się talentem malarskim.
Uśmiechnęła się. Jasne, plan był taki, że zamieszkają razem ale Charlie wolała jeszcze dopytać maluchy co o tym sądzą, bo ich zdanie dla Scott również się liczyło.
Czyżby kryzys został tymczasowo zażegnany? aż do momentu pojawienia się kolejnego problemu? Oby, bo Charlie nie wytrzymałaby z kolejnymi fochami i marudzeniem chłopca. Tia była jego zupełnym przeciwieństwem. Charlie miała wrażenie, że mała po prostu wdała się bardziej w matkę i tyle.
-Malujemy - skinęła głową. Naprawdę chciała to wszystko mieć już skończone by swobodnie mogli przenieść się już tutaj i mieć więcej miejsca dla siebie. Już nawet Charlie dusiła się w tym małym mieszkanku, które miała.
-Nie wyciąg... - nie zdążyła skończyć jak dzieciak już zanurzył swoje rączki w farbie. Iris ją zabije i przestanie młodego zostawiać z krótkowłosą. Strzeliła facpalma i przewróciła teatralnie oczami. Dobrze, że miała na sobie ciuchy, które i tak potem będzie można wywalić. -I teraz jestem w ciapki jak dalmatyńczyk - roześmiała się, bo przecież nie będzie darła dzioba na młodego. Chciał pomóc! Lincoln się roześmiał krótko i zaraz odbił również swoje ręce na ścianie, bo i tak to zaraz zamalują. -Idealnie Link - pochwaliła chłopca i chwilę pracowali w ciszy, bo Lincolnowi zaczęło się powoli nudzić. Wiadomo, ze nie zajmie go to na bardzo długo. -Chodź, zrobię Ci barwy wojenne i możesz lecieć się bawić, ale tylko tutaj, bo jak mama zobaczy ślady farby w twoim pokoju to będę musiała spać na podłodze - stwierdziła klękając przed młodym i zaraz malując mu twarz w indiańskie barwy wojenne jakie we dwójkę widzieli na filmach o kowbojach. Mały skinął głową i pobiegł do swoich zabawek, a Charlie spokojnie wróciła do malowania, bo tego jeszcze trochę zostało. Naprawdę chciała skończyć przed powrotem kobitek do domu. Poza tym miała plan poproszenia znajomego o zrobienie na ścianie graffiti uwzględniając imiona wszystkich członków jej nowej rodzinki.

@Iris Williams
Obrazek
Multikonta: Danielle, CJ
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Iris Williams

Violence, naked force, has settled more issues in history than has any other factor

28 y/o174 cm Bay Street
Awatar użytkownika

kurka domowa

I am happy with Charlie

and my kids love her

w south haven od
Zawsze
Post post by Iris Williams (28 czerwca 2020, 21:59)
Nie chciał pochlapać cioci, wyszło to czystym przypadkiem, bo skąd malec miał wiedzieć że jak się zamachnie pędzlem to rozleje jej trochę na Charlie. Był niewinny, przynajmniej tym razem.
- Albo gepard! – taki szybki, o którym Link zaraz pomyślał i zrobił szybkie kółko wokoło kanapy, cudem nie ślizgając się na położonej folii. Później zrobił odcisk na ścianie z jakiego zaczął się cieszyć, a kiedy wszystko było gotowe zaczęli z powrotem malować. Pomagał tak długo jak umiał czyli jakieś piętnaście minut bo później stracił zainteresowanie ścianą i wolał porobić coś innego, ciekawszego jak chociażby zabawa samochodami.
Podszedł zadowolony do Scott i czekał aż namaluje mu farbą barwy wojenne. Kiedy to zrobiła, szybko przejrzał się w lustrze jakie było w przedpokoju i się uśmiechnął. – Wygląda, super ciocia! – zawołał po czym poszedł umyć swoje ręce, które dalej były w farbie od malowania ścian. Kiedy to już zrobił usiadł do swojej zabawy i choć z początku chciał wciągnąć to ciocie, to jednak pozwolił jej dalej malować ściany.
- A mój pokój też pomalujemy? Zróbmy Batcave! I na ścianach supebohaterów ciocia! – widać, że się napalił na ten pomysł dlatego się odkleił od swoich zabawek i ruszył do Charlie ciągnąć ją za nogę. – Proszę ciocia, zróbmy taki! Przekonajmy mamę i razem go urządzimy, proszę, proszę, proszę! – on chyba już nie mógł wytrzymać. Mógłby wtedy pędzić trochę więcej czasu ze Scott i mama by im nie przeszkadzała w tych „męskich” sprawach. Cudowny pomysł po prostu.
- Ciocia a Ty też będziesz mieć swój pokój czy będziesz mieszkać z mamusią? O wasz pokój też pomalujemy w superbohaterów? – oho, chyba czas go troszkę uspokoić bo jak tak dalej pójdzie to nie skończy się to niczym dobrym.

@Charlie Scott
Multikonta: Ben / Emily / Rey / Scott / Ash / Tony / Nico
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Charlie Scott

SWEET HOME ALABAMA, WHERE THE SKIES ARE SO BLUE

32 y/o174 cm Camelia Street
Awatar użytkownika

rządzi się w warsztacie

Iris and three munchkins

I want to be next to you for the rest of my life

w south haven od
wróciła po 13 latach
Post post by Charlie Scott (30 czerwca 2020, 00:20)
Jasne, że nie chciał i to samo wyszło. Własnie z tego powodu Charlie nawet nie zamierzała na niego krzyczeć ani się złościć. Trudno się mówi. Najważniejsze, że przestał się wściekać na cały świat i w miarę się z ciocią dogadał. A krótkowłosa zamierzała dotrzymać słowa i spędzać z nim więcej czasu.
-Ty jesteś gepard - przewróciła teatralnie oczami widząc w jakim tempie wpadł w zakręt. Wręcz cudem sobie zębów nie wybił, ale przynajmniej był z tego małego pokazu zadowolony. Wiedziała, że Link nie będzie długo zainteresowany malowaniem i nadal wszystko będzie na głowie Charlie dzisiaj. Nie przejęła się tym zbytnio i po prostu pozwoliła się młodemu bawić. Najważniejsze by za bardzo nie szalał i pozwolił pani mechanik nadal kontynuować malowanie. I tak zamierzała go niedługo wygonić na trochę na ogródek by nie wdychał tyle oparów.
-Ej młody, bo zaraz ja będę cała w farbie - jakim cudem nie wywaliła puszki z farbą to nie wie, ale jeśli Lincoln ponownie wywinie numer z ciągnięciem ją za nogę to Charlie serio się wypierdoli razem z farbą i cała będzie pomarańczowa.
-Możemy spróbować przekonać mamę na Batcave. Zaprojektujemy coś wspólnie i zrobimy z tego nasz mały projekt okej? Ale daj mi o tym porozmawiać z mamą, bo ty ją zasypiesz prośbami jak tylko wejdzie - zmierzwiła chłopcu blond czuprynę i podeszła do stolika na którym stał jej energetyk. Na szczęście żadnego z dzieciaków nie ciągnęło do próbowania tego, bo oboje uważali, że to śmierdzi i ciocia jest dziwna pijąc takie rzeczy.
-Wow Linki. Ty to masz głowę pełną pomysłów. Po pierwsze - wzięła młodego na ręce i wspólnie wyszli na ogródek -Jeśli w moim mieszkaniu śpię z mamą w jednym pokoju to tutaj również i nie ma włażenia między nas nad ranem jak to teraz robicie - uśmiechnęła się lekko i puściła młodego na ziemię by mógł chwilę polatać na świeżym powietrzu, bo zaraz głupsze pomysły mu przyjdą do głowy po tych oparach. -Po drugie wątpię by mama akurat na to pozwoliła. Ona woli jakieś ładne kwiatki, ale chcę jej na ścianie kilka ładnych słów napisać. Co Ty na to? - spytała, chociaż nie potrzebowała potwierdzenia młodego. I tak to zrobi, bo naprawdę nie chciała by Iris tą sypialnię kojarzyła tylko z jednym. To teraz ich sypialnia i Iris ma czuć się tam bezpiecznie. Link pokiwał głową -Nudne jesteście - wzruszył ostatecznie ramionami i pognał na trampolinę, a Charlie przysiadła na ziemi by również chociaż chwilę odsapnąć. Miała nadzieję, że zdąży ze wszystkim przed powrotem dziewczyn. W innym wypadku będzie musiała wpaść tu przed pracą.

@Iris Williams
Obrazek
Multikonta: Danielle, CJ
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Iris Williams

Violence, naked force, has settled more issues in history than has any other factor

28 y/o174 cm Bay Street
Awatar użytkownika

kurka domowa

I am happy with Charlie

and my kids love her

w south haven od
Zawsze
Post post by Iris Williams (30 czerwca 2020, 20:48)
Aż oczy Linkowi się zaświeciły kiedy Charlie powiedziała, że pogada z mamą o Batcave. Byłby w wniebowzięty gdyby się udało coś takie wyprosić. Oczywiście Iris nie będzie miała nic przeciwko, jeśli będzie to w granicy normy. Aktualnie Rob siedział w pierdlu i jeszcze nie otrzymała alimentów na dzieci, dlatego nie mogły szaleć. Jasne, Regina pomagała im jak mogła ale nie mogła przecież spełniać ich każdej zachcianki, a Williams nie chciała wykorzystywać pani mechanik. W końcu remont to spory wydatek a jej pensja nie jest największa.
- Okej! – zawołał ucieszony, choć zapewne i tak jako pierwszy dopadnie do Iris i powie o swoim wspaniałym pomyśle. Miałby coś na czym mógłby pracować z ciocią. Dla niego to wiele znaczyło, bo w końcu Rile nie będzie w centrum uwagi wszystkich, a on zabłyśnie. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli pozwoli się jednemu to później muszą zrobić też coś dla Tii, która w tej chwili była na etapie kucyków Pony.
W ogródku było dużo cieplej, dlatego bez skarpetek Link mógł latać po trafie bez żadnych problemów.
- Ale ja tak lubię! I Tia też… a Riley bierzecie do łóżka! To nie fair. – miał rację, ale było to w ramach usypania małej krewetki, albo karmienia. W innym przypadku mała leżała we własnym łóżeczku, które stało u nich w sypialni.
Zdecydowanie, kwiatki są nudne i Link to głośno obwieścił wszem i wobec. Wolał aby ciocia i mama też miały super pokój, ale jeśli ktoś miał wybierać im kolor albo tapetę to tylko on!
Pobiegł na trampolinę i zaczął sobie skakać.
- Ciocia patrz! – zawołał a później zrobił salto w powietrzu ale wylądował na tyłku. Prawie wyszło, ale dla niego było to idealne i tak miało być! – A zrobimy grilla jak już pomalujemy dom? Zaprosimy Leo i Finna i Jamiego?! – chodziło o jego kumpli z przedszkola. – I Toni! – koleżankę z którą ostatnio bawił w dom będąc tatą.

@Charlie Scott
Multikonta: Ben / Emily / Rey / Scott / Ash / Tony / Nico
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Charlie Scott

SWEET HOME ALABAMA, WHERE THE SKIES ARE SO BLUE

32 y/o174 cm Camelia Street
Awatar użytkownika

rządzi się w warsztacie

Iris and three munchkins

I want to be next to you for the rest of my life

w south haven od
wróciła po 13 latach
Post post by Charlie Scott (03 lipca 2020, 23:38)
Charlie wychodziła z założenia, że jeśli młody chce mieć super pokój to dlaczego miałaby mu bronić. Linki jeszcze nie wie, że będą musieli to robić stopniowo, ale wreszcie doczeka się swojego Batcave. Plus jeśli uda jej się odnowić kontakt z dawną pryjaciółką to może i malunki superbohaterów będą szybciej niż się spodziewa. Scott nawet nie wiedziała kiedy wszelkie plany i pomysły zaczęły kręcić się wokół dzieci. Kiedyś po prostu brała Iris i wychodziły. Teraz trzeba było upewnić się, że z dzieciakami wszystko okej, a zakupy robiło się przede wszystkim pod nich. Gdyby Charlie miała na tyle funduszy to kupiłaby im wszystko co najlepsze. Szkoda, że nie została w Brazylii i nie dołączyła do gangu... miałaby teraz na koncie odłożoną sporą ilość kasy i nie musiałaby się martwić o wszelkie wydatki. Odkąd Riley przyszła na świat to krótkowłosa miała durne wrażenie, że z Robem mieli jednak dużo lepiej, bo facet zarabiał całkiem nieźle.
-Riley bierzemy tylko jak w nocy płacze i chce jeść. Ewentualnie jak już obie z mamą wstaniemy i po prostu leżymy w łóżku. Wy już zaczynacie być odrobinę za duzi na spanie z nami. Chłopie niedługo skopiesz mnie z tego łóżka i tyle będzie - zaśmiała się, bo mały zrobił dokładnie to samo gdy usłyszał, że może ciotkę zepchnąć z łóżka. Najgorzej, że jest teraz w stanie to specjalnie zrobić tylko by sprawdzić jej reakcję. Może być niezła zabawa!
-Nieźle! - rzuciła. Młody zachowywał się podobnie do niej jak była dzieciakiem. Mogli tak naprawdę wspólnie robić naprawdę wiele rzeczy i Charlie dumnie uczy młodego jazdy na hulajnodze i deskorolce. Sprawia jej to frajdę! Iris miała Tię i zabawy lalkami czy przebieranki, a pani mechanik szalała z Linkiem. Podział obowiązków względem dzieci idealny.
-Pomyślimy Link, ale to wcale nie jest zły pomysł. - uśmiechnęła się szeroko. Dzieciaki całe popołudnie szalałyby z innymi małolatami, a ona i Iris wreszcie miałyby chwilę by spędzić czas z innymi dorosłymi. Ostatnio tyle się działo w ich życiu, że nawet nie myślały by wyjść do ludzi. Jasne Charlie nie ma nic przeciwko towarzystwu Iris, ale ona była rozrywkowym człowiekiem i chyba odrobinę brakowało jej towarzystwa innych ludzi i zwykłego wyjścia na piwo z ekipą.
-Ciocia? Kiedy mama wróci? - spytał wściekając się jeszcze na trampolinie, którą kilka dni temu dostali od dziadków. To nic, że była dużo mniejsza. Najważniejsze, że wciąż sprawiała dużo frajdy. -Nie wiem smyku. Baw się tu grzecznie a ja dalej idę malować, bo mama mnie zabije jak tego nie skończę - stwierdziła sprawdzając godzinę na telefonie. Nie ma leniuchowania! Czekało ją trochę pracy, a chciała by remont skończył się jak najszybciej by mogły się swobodnie przeprowadzić, a nie nadal gnić w małym mieszkanku w piątkę.

@Iris Williams
Obrazek
Multikonta: Danielle, CJ
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


ODPOWIEDZ

Wróć do „Dom #4”