Wraz z końcem ciepłego, całkiem przyjemnego maja, przychodzi czas na kolejny, kalendarzowy miesiąc. Zgodnie z aktualnymi prognozami, czerwiec ma być wyjątkowo upalny - przewiduje się temperatury powyżej 30 stopni - oraz deszczowy. Na mieszkańców czeka ponadto cały tydzień dość gwałtownych burz. Połączenie niekoniecznie najlepsze, jak i niekoniecznie mile widziane. Tak to już niestety bywa o tej porze roku i trzeba jakoś przeżyć tych 30 dni. Na szczęście tutaj, w południowej części stanu Alabama, ludzie już dawno temu zdążyli przyzwyczaić się do takich warunków pogodowych. [więcej]

19.07Na forum pojawiła się informacja dla aktywnych użytkowników. Zachęcamy do zapoznania się!

07.07Nowe ogłoszenie od administracji.

30.06Weź udział w Pokazie Talentów, uczcij należycie Dzień Czekolady oraz spróbuj wygrać konkurs jedzenia hot dogów na czas!

30.06Zaktualizowano ranking fabularny, pojawiło się nowe tło fabularne oraz zadania od Mistrza Gry.

19.06Rozpoczął się właśnie kolejny event. Zainteresowanych powitaniem lata zapraszamy tutaj.

14.06Administracja forum opublikowała wyniki oraz nagrodziła zwycięzców plebiscytu South Stars.

Lana Winchester

say YES to new adventures

32 y/o160 cm Camelia Street
Awatar użytkownika

lekarz rezydent

-

w south haven od
5 miesięcy
Post post by Lana Winchester (26 czerwca 2020, 00:29)
Choć zabrzmi to może brutalnie Lana w jakiś stopniu odczuła ulgę, że matka koleżanki nie była okazem zdrowia i przez lata sukcesywnie niszczyła swój organizm. W przeciwnym razie Lana musiałaby przeprowadzić ze znajomą drugą, chyba nawet trudniejszą rozmowę, o wyrażenie zgody na pobranie od matki organów do przeszczepu. W takich sytuacjach liczy się czas i narządy powinny zostać pobrane od dawcy przed upływem 24 godzin od śmierci mózgu. Czym szybciej pobrane zostaną organy, tym lepsza będzie ich kondycja i większa szansa, że uratują zdrowie lub życie innego człowieka. Lekarka musiałaby toczyć bitwę z czasem na którą zdecydowanie nie miała ochoty. Cała ta sprawa z odłączaniem ciała od respiratora była wystarczająco trudna. Lana nie chciała wyjść na osobę, która "czycha na śmierć pacjenta" jak określali to bliscy poszkodowanych. Czasami nawet ośmielali się do oskarżeń o celowy brak ratowania chorego, albo nawet uśmiercenie go by handlować organami, co było niedorzeczne. Cały zespół ratunkowy walczy o każde ludzkie życie do ostatniej chwili. Osoby cierpiące wylewają jednak swój ból na innych i ranią by w jakiś sposób wyzbyć się złości i rozpaczy, które nimi targają. Adalinie nie była w tej kwestii wyjątkiem. Również odreagowywała nie do końca uświadomione emocje, a Panna Winchester podkładała się jak worek treningowy. Choć czuła się zraniona, starała się nie brać przykrych komentarzy do siebie.
- Wiesz, że to nieprawda. Jestem rozgoryczona, wściekła, smutna. Twoja mama jest dla mnie ważna. Ty jesteś ważna. Nie jesteście numerkiem w dokumentacji - odparła spokojnym tonem i wstała. Starała się panować nad brzmieniem głosu i swoim zachowaniem. Skrzyżowała ramiona na wysokości klatki piersiowej. - Jeżeli chcesz zostać na chwilę sama, zrozumiem. Kobieta nie była jeszcze gotowa na przyjęcie kolejnych informacji, które miała jej do przekazania lekarka. Blondynka powinna poinformować ją o przebiegu procedury, zapytać czy chce być obecna przy odłączaniu maszyny, uprzedzić o tym jakiego widoku może się spodziewać, aby nie przeżyła dodatkowego szoku.
- Nie mów tak. To nie jest prawda. Opiekowałaś się nią, kochałaś ją. Robiłaś wszystko co w Twojej mocy. Wiele osób pozazdrościłoby jej takiej córki. Nie można nikogo pilnować 24 godziny na dobę. Twoja mama była dorosła. Wiedziała co robi - próbowała wesprzeć dziewczynę. Czuła się bezużyteczna. Nie mogła już nic więcej zrobić. Nie potrafiła pomóc jej matce. Nie mogła pomóc Adaline. Nie była pieprzonym psychologiem. Błądziła po omacku, jak dziecko we mgle.

@Adaline Naylor
Obrazek
Change your thoughts
and you change your world.
Multikonta: brak
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Adaline Naylor

we don't belong to each other: he's an independent, and so am I

26 y/o170 cm Cedar Avenue
Awatar użytkownika

Nauczycielka sztuki

Farby kreują najpiękniejsze scenariusze

w south haven od
narodzin
Post post by Adaline Naylor (29 czerwca 2020, 00:13)
Raptem kilka godzin z otrzymaną wiadomością zmusiło Adaline do zmiany spojrzenia na wewnętrzne cierpienie. Mocno utarta granica przesunęła się do stadium, w którym zaczęła słabnąć. Pchnięta rzez falę rozgryczenia na głęboką wodę modliła się o wystarczającą ilość powietrza w płucach. W zamian przyszły tylko szczegóły tego dnia: szare, nisko osadzone niebo, zapach kwiatów w wazonie i drażniący uszy dźwięk działających maszyn - straszliwy pisk oraz śledzona wzrokiem krzywa linia. Serce rozdzierały też wspomnienia – Andrea, która nigdy nie słuchała, nie pozwalała płakać w swe ramię ani opierać głowy na kolanach a wyczekiwała finału nieskładnego mówienia; tendencja kobiety do twardego stąpania po ziemii; niechęć do zmiany i posiadania czegoś więcej, przytwierdziła Adaline tak blisko gruntu, że nie miała odwagi marzyć jak dziecko.
Zanim pójdziesz; kiedy ją odłączycie, jak to będzie wyglądać? — drżący głos zniekształcił odrobinę ostatni wyraz. Posądzała lekarkę o conajwyżej poczucie porażki zawodowej, wiedząc, że odebrano jej szansę poznania wszystkich pacjentów prywatnie. Ledwie kilka dni powinno wystarczyć by wyraziła zainteresowanie innym przypadkiem i zapomniała o kobiecie podłączonej do aparatury. Otulona szczelnie ramionami nie poszukiwała zrozumienia ani współczucia; nie chciała być karmiona nieprawdą. Słowa pędzące z ust blondynki wydawały się tłumaczeniem.
Wiesz, dlaczego tutaj trafiła. Powinna być hospitalizowana, ale zawsze zwlekałam z odesłaniem jej. Ani ze mnie dobra córka ani opiekunka. Lana, nawet nie lubiłam jej odwiedzać. Jestem tak samo gównianą córką, jak ona była matką ale przynajmniej będzie miała o jedną więcej osobę przy swoim łóżku. Zadzwonię do siostry. Może nasz ojciec będzie dzisiaj szczodry i przywiezie ją do szpitala — rozmowy człowiek uczył się całe życie, dlatego wciąż dążyły do perfekcji. Dwa mocne wdechy oraz powoli wyciągany z kieszeni telefon miały przygotować nauczycielkę na najtrudniejszą rozmowę w życiu.

@Lana Winchester
Multikonta:
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Lana Winchester

say YES to new adventures

32 y/o160 cm Camelia Street
Awatar użytkownika

lekarz rezydent

-

w south haven od
5 miesięcy
Post post by Lana Winchester (02 lipca 2020, 00:53)
Lana była wrażliwa na cierpienie drugiego człowieka, dlatego ból trawiący Adaline znajdował swoje odzwierciedlenie w jej samopoczuciu. Nogi miała jak z waty. Starała się zachować zdrowy dystans i profesjonalizm, ale jednocześnie wiedziała, że nie będzie to możliwe, już od chwili, gdy poznała nazwisko swojej nowej pacjentki. Nie bez powodu chirurdzy nie operują swoich rodzin, a pielęgniarki nie pobierają krwi własnym dzieciom. W kontakcie z bliskimi, przestajemy racjonalnie myśleć i nie wykonujemy właściwie swoich zadań lub choć robimy wszystko co trzeba, ponosimy zbyt wysokie koszta emocjonalne. Lana i Adaline nie były przyjaciółkami, ale łącząca je znajomość była w tej chwili wystarczająco dużym obciążeniem. Lekarka nie miała sobie nic do zarzucenia, w kontekście wykonanej pracy, jednak nie powstrzymywało jej to przed obwinianiem się o utracenie kolejnego ludzkiego życia.
-Pielęgniarki odłączą kroplówki, wyjmą z jej ciała wenflony i zdejmą opatrunki, następnie odłączymy respirator od rurki intubacyjnej i będziemy czekać, do momentu gdy jej serce przestanie bić. - zrobiła na chwilę pauzę, żeby zapanować nad swoim lekko drżącym głosem. Odchrząknęła - Po wszystkim Twoja mama zostanie tu jeszcze przez 2 godziny. Lekarz potwierdzi jej śmierć i spisze stosowne dokumenty. Następnie ciało zostanie zwiezione do kostnicy, gdzie będzie oczekiwać na sekcję zwłok. Szpital skontaktuje się z wybranym przez Ciebie zakładem pogrzebowym - przedstawiła po krótce plan wydarzeń. Przerabiała to już wielokrotnie w szczególności podczas dyżurów na Izbie Przyjęć. Pacjenci po wypadkach, pobiciach czy nawet strzelaninach często trafiali do szpitala zbyt późno i ich historie kończyły się tak jak dzisiejsza.
-Mamy trzy możliwe scenariusze. Możesz pożegnać się z mamą teraz i iść do domu, możesz być obecna w trakcie odłączania jej od maszyny, albo zaczekać na korytarzu i wejść, gdy już będzie po wszystkim.
Lana wiedziała jak trudnym i zarazem intymnym widokiem jest umieranie. Nawet osoby z medycznym przygotowaniem nie są w stanie do niego przywyknąć, nie mówiąc już o ludziach z poza środowiska. Lekarka zrozumiałaby, gdyby Adaline już teraz chciała stąd wyjść i nie wracać. Nie chciała wywierać na kobiecie presji.
- Zaczniemy kiedy będziesz gotowa - dodała - Będę w sali obok, gdybyś czegokolwiek potrzebowała - oddaliła się. Weszła do pomieszczenia socjalnego w którym panowała grobowa cisza. Kobieta nalała sobie do szklanki wodę z kranu i wypiła kilka łyków. Oparła się rękami o zlew i stała tak chwilę ze zwieszoną głową, starając się zapanować nad skurczami żołądka. Miała zamknięte oczy, ale poczuła na ramieniu uścisk męskiej dłoni. Tym gestem kolega dodawał jej otuchy.
- Dzięki - wyszeptała.

@Adaline Naylor
Obrazek
Change your thoughts
and you change your world.
Multikonta: brak
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Adaline Naylor

we don't belong to each other: he's an independent, and so am I

26 y/o170 cm Cedar Avenue
Awatar użytkownika

Nauczycielka sztuki

Farby kreują najpiękniejsze scenariusze

w south haven od
narodzin
Post post by Adaline Naylor (05 lipca 2020, 23:29)
Postawiona przed diagnozą zapomniała o zdrowym rozsądku. Pielęgnowane latami negatywne emocje nagle zawładnęły jej ciałem i umysłem. Obwiniała bogu ducha winnych lekarzy oraz siebie, w niecierpliwym oczekiwaniu na zastopowanie rozbieganych myśli pokroju co by było gdyby...
Nie umiała przeprosić za łzy oraz podyktowane cierpieniem słowa, choć z podobną mocą przeszywały rezydentkę neurochirurgii. Rzucone bez większego zastanowienia dały upust cynicznej naturze, w zgodzie z którą upatrywała się u wszystkich obojętności. Przeżywała własny dramat; niewiele obchodziła ją urażona duma oraz zszargane nerwy kogoś innego. Bolało znacznie mocnej, a nie wiedziała gdzie. Utknęła na etapie, kiedy współczesna medycyna nie zaleczy strawionej od środka duszy ani nie powoła do życia zmarłego. Lata zaniedbywania relacji odpłaciły się z nawiązką, byle by wyparła z pamięci wyjazdy do terapeuty, kupowanie leków czy wyręczenie w codziennych obowiązkach bezsilnej Andrei. Słuchała Lany w milczeniu, nie mając siły na mielenie językiem, kiedy przedstawiono dostępne warianty pożegnania albo nazwano ciało matki zwłokami, którym należy zrobić sekcje. Odczuła ulgę w samotności. Nie chciała mieć świadków przy nieładnej rozmowie; bez składu, za to bogatej o szloch po drugiej stronie słuchawki. Potem nie padły żadne oszczerstwa ani nikt nie pokazywał nikogo palcem, ale zapuchnięte od płaczu oczy młodszej Naylor szukały winnych. Kroki poniosły ich ku sali, a tam zaczęło się jeszcze większe lamentowanie nad rozdzierającym serce widokiem. Pogruchotane, pękało bardziej podczas obserwowania wtulonej w ojcowską pierś siostry w podobnym scenariuszu, co kilka lat temu; z tym, że wtedy to kobiece ramiona dodawały jej otuchy na wiadomość o odejściu taty. Z matką żegnała się wiele razy – miętoliła lekarski druczek i bombardowała eter pytaniami, których nie miała okazji zadać. Nie omieszkała napomknąć o ludzkiej samolubności, uświadamiając sobie, że czuje przede wszystkim złość.
Przepraszam, miałam zawiadomić doktor Winchester, kiedy będziemy gotowi — na pukanie zareagował ktoś inny, jednak to nie zmieniło tonu głosu Adaline – nieobecnego i pozbawionego ciepła. Pozostawiła wszystkich samych sobie, trwając w szczelnym uścisku własnych dłoni, na korytarzu od początku do końca procedury. Nie płakała więcej. Siostra zwilżała poliki za całą trójkę.

zt.
@Lana Winchester
Multikonta:
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


ODPOWIEDZ

Wróć do „Thomas Hospital”