Wraz z końcem ciepłego, całkiem przyjemnego maja, przychodzi czas na kolejny, kalendarzowy miesiąc. Zgodnie z aktualnymi prognozami, czerwiec ma być wyjątkowo upalny - przewiduje się temperatury powyżej 30 stopni - oraz deszczowy. Na mieszkańców czeka ponadto cały tydzień dość gwałtownych burz. Połączenie niekoniecznie najlepsze, jak i niekoniecznie mile widziane. Tak to już niestety bywa o tej porze roku i trzeba jakoś przeżyć tych 30 dni. Na szczęście tutaj, w południowej części stanu Alabama, ludzie już dawno temu zdążyli przyzwyczaić się do takich warunków pogodowych. [więcej]

07.07Nowe ogłoszenie od administracji.

30.06Weź udział w Pokazie Talentów, uczcij należycie Dzień Czekolady oraz spróbuj wygrać konkurs jedzenia hot dogów na czas!

30.06Zaktualizowano ranking fabularny, pojawiło się nowe tło fabularne oraz zadania od Mistrza Gry.

19.06Rozpoczął się właśnie kolejny event. Zainteresowanych powitaniem lata zapraszamy tutaj.

14.06Administracja forum opublikowała wyniki oraz nagrodziła zwycięzców plebiscytu South Stars.

Jonathan Doherty

SWEET HOME ALABAMA, WHERE THE SKIES ARE SO BLUE

37 y/o187 cm Bay Street
Awatar użytkownika

naprawiam samochody

i swoje życie

w south haven od
niedawno wróciłem
Post post by Jonathan Doherty (29 czerwca 2020, 23:16)
Jonathan Doherty
Jake Mcdorman

data i miejsce urodzenia

15.08.1983 I Fairhope

miejsce pracy & stanowisko

mechanik w Doherty Automotive

wykształcenie

akademia policyjna

orientacja

heteroseksualna

miejsce zamieszkania

Bay Street

O postaci
South Haven. Tutaj się urodziłem i wychowałem. W Sweet Carolines byłem na pierwszej randce. Najlepszą pracę dorywczą złapałem, o dziwo, w sklepie wędkarskim na Bay Street. Spędziłem niezliczoną ilość godzin ze znajomymi na okolicznej plaży. Znałem to miasteczko na wylot i wciąż wiążę z nim wiele pozytywnych wspomnień, ale wszystkie są przyćmione przez moją rodzinę. Matka była kochana i robiła najlepszy placek jabłkowy w Alabamie, ojciec nauczył mnie wszystkiego co teraz wiem o samochodach i był całkiem znośny dopóki nie zaczął pić. Zawsze lubił alkohol, jednak śmierć mamy złamała go na tyle mocno, że picie stało się nieodłączną częścią jego życia. To zatruło młodość całemu mojemu rodzeństwu. Nie chcę wnikać w szczegóły, każdy na pewno się domyśla jak wygląda życie u boku alkoholika. Wydawało mi się, że ucieknę z South Haven jak tylko nadarzy się ku temu okazja, ale zrobiłem to rok później. Skończyłem liceum i nie wiedziałem co zrobić z uzyskaną wolnością, więc najłatwiej było pozostać w znajomym środowisku. Pomagałem ojcu w warsztacie i przy okazji próbowałem utrzymać go na powierzchni, ale szybko sobie uświadomiłem, że jednak nie mogę tak żyć. Wyjechałem, tak jak moje rodzeństwo, zostawiając South Haven w tyle. Zatrzymałem się w Mobile, bo mimo wszystko nie chciałem opuszczać rodzinnej Alabamy. Łapałem się różnych prac dorywczych i nie zastanawiałem się za wiele co chcę robić w życiu. Nie wspominam zbyt dobrze tego okresu – byłem zagubiony i popełniłem wówczas wiele głupich błędów.
Dobrze pamiętam dzień, kiedy postanowiłem zostać policjantem. Siedziałem na balkonie swojego niezwykle małego i brudnego mieszkania, kiedy zauważyłem na chodniku bójkę i policjanta w akcji. Niby niedużo, ale potrzebowałem wtedy jakiegoś planu na dalsze życie, a ten zawód nagle wydał mi się idealny. Pewnie wszyscy, którzy mnie znali w młodości, uznali to za dobry żart. Zawsze sprawiałem wrażenie osoby, która prędzej skończy w więzieniu niż z ciężką odznaką w kieszeni. Bywałem porywczy, niesforny i uparty, raczej byłem w szkole tym głośnym i nielubianym dzieckiem. Lubiłem zwracać na siebie uwagę i nie lubiłem przegrywać. Szkoła policyjna trochę mnie utemperowała, ale jednocześnie zapewniała mi codzienną dawkę adrenaliny. Naprawdę złapałem bakcyla, a moje dobre wyniki i zuchwałość pozwoliły mi robić coś więcej niż tylko wlepiać mandaty za przejście na czerwonym świetle, chociaż na początku i to należało do moich obowiązków. W końcu trafiłem do Wydziału Kryminalnego, gdzie zapuściłem korzenie na dłużej.
W międzyczasie poznałem dziewczynę, z którą pierwszy raz udało mi się stworzyć normalny związek. Przynajmniej tak nam się wydawało, jednak kiedy okazało się, że zaszła w ciążę, wszystko zaczęło się komplikować. Nie byliśmy gotowi na taką zmianę w naszym życiu, wciąż byliśmy bardzo młodzi, ale postanowiliśmy wziąć odpowiedzialność za nasze czyny. Wciąż uważam tę decyzję za dobrą, chociaż nie zawsze byliśmy dobrymi rodzicami. Ja większość czasu spędzałem w pracy, nie raz biorąc udział w stosunkowo niebezpiecznych akcjach, a mojej dziewczynie nie chciało się na mnie czekać. Rozstaliśmy się w dość gorzkiej, ale pokojowej atmosferze. Po prostu nie byliśmy sobie pisani. Wpadłem w jeszcze większy wir pracy i już nie udało mi się stworzyć drugiego poważnego związku.
Starałem się regularnie przyjeżdżać do South Haven, żeby skontrolować ojca. Zazwyczaj był w złym stanie, ale przestało mnie to ruszać, pogodziłem się z tym. Mimo wszystko dbałem o to, żeby zawsze miał w lodówce jakieś jedzenie – wmawiałem sobie, że tylko tyle mogę dla niego zrobić. Aż pewnego deszczowego dnia dostałem propozycję pracy na Florydzie i postanowiłem z niej skorzystać. Poprosiłem sąsiadkę, żeby zaglądała czasem do ojca, ale nigdy nie skontrolowałem czy faktycznie to robi. A ja zniknąłem, pierwszy raz wyjechałem z Alabamy i czułem się z tym świetnie. Odpowiadało mi życie na Florydzie. Nawet nie traktowałem tego przydziału jak pracy, a raczej jak zasłużone wakacje. Czułem się trochę jak członek Słonecznego Patrolu, ale było to złudne uczucie, o czym miałem się dowiedzieć jakiś czas później. Niecały rok temu brałem udział w pozornie prostej akcji, która miała na celu złapanie kilku nieletnich dilerów. Miało pójść gładko. W końcu byliśmy doświadczeni, wyszkoleni i odpowiednio wyposażeni. Na miejscu okazało się, że dostaliśmy fałszywe informacje, a zamiast zagubionych dzieciaków czekali na nas groźni bandyci. Postrzelili moją przyjaciółkę, zmarła tydzień później w szpitalu. Ja zostałem postrzelony w nogę, dość niefortunnie, ale przecież wciąż żyłem. Szpital, operacja, rehabilitacja. Zostałem wyłączony ze służby na długie miesiące, a potem odesłano mnie jeszcze na przymusowy urlop w celu podreperowania zdrowia. Udawali, że chodzi o nogę, ale tak naprawdę nie potrafiłem się pogodzić z jej śmiercią. Stałem się bardziej nerwowy i zgorzkniały, pewnie nie byłoby ze mnie zbyt dużo pożytku. W dodatku zadzwonił do mnie brat, z którym przez tyle lat nie miałem kontaktu, i powiedział, że z ojcem jest naprawdę źle. Postanowiłem wrócić do South Haven. I tak nie miałem nic lepszego do roboty. Poza tym Floryda zaczęła mnie męczyć, tęskniłem za słodką Alabamą.
Multikonta: brak
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


south haven

Sweet home Alabama, where the skies are so blue

99 y/o199 cm Main Street
Awatar użytkownika

sweet home alabama

where the skies

are so blue

w south haven od
zawsze
Post post by South Haven (30 czerwca 2020, 06:12)
akcept!
witaj w South Haven

Twoja karta postaci została właśnie oficjalnie zaakceptowana. Od tego momentu przysługują Ci 3 dni na rozpoczęcie rozgrywki. W celu dołączenia do wspólnej zabawy zacznij od zapoznania się z tematem kto zagra, aktualnym tłem fabularnym oraz specjalnymi zadaniami od Mistrza Gry. Nie zapomnij też założyć tematów osobistych dla swojej postaci - ułatwiają one prowadzenie fabuły.
Multikonta: brak
Odwiedź Profil Wyślij PW

Odznaki


Zablokowany

Wróć do „Mężczyźni”